“Bo w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”

rozwód kościelny
https://suprema-lex.com.pl/wp-content/uploads/2016/10/images.jpg

Ten zgrabny dwuwiersz Boya-Żeleńskiego odnosi się wprawdzie do sfery szeroko pojętych relacji męsko-damskich i chyba tylko na siłę dałoby się doszukać w nim jakiś dalszych analogii. Niekiedy jest jednak tak, że „dwoje nie chce naraz” albo „chce dwoje naraz, ale nie mogą”. Podczas gdy pierwszy z tych przypadków da się zmienić siłą woli, to w drugiej konfiguracji nie jest już tak prosto, gdyż samo chcenie niewiele pomoże. Ipomimo tego, że z pozoru, „chcieć, a nie móc” jest gorsze od „móc, a nie chcieć”, to z perspektywy tego, o czym myślał Boy-Żeleński, czyli relacji męsko-damskich, procesy o stwierdzenie nieważności małżeństwa o wiele gorzej się mają w przypadku „nie-chcenia” (braku woli) niż w przypadku „nie-mocy” (braku możności). „Nie-chcenie” bowiem wiąże się zazwyczaj z rzeką wzajemnych złośliwości podczas procesu, „nie-możność” natomiast z brakiem argumentacji czyli brakiem materiału dowodowego. Ci, którzy przychodzą do kancelarii prawnej, to zazwyczaj „nie chcą już naraz” lub „nie mogą naraz”. Częściej jednak to pierwsze. Wprawny i sumienny prawnik-kanonista, który spotyka się u samego początku ze sprawą, zwraca na te niuanse uwagę, stawia stronie powodowej w tej kwestii odpowiednie pytania, ocenia z tej perspektywy stopień trudności procesu, współpracę ze stronami w celu precyzyjnego, chirurgicznego sposobu prowadzenia causy. I w wielu przypadkach bywa tak, że to co na początku wydawało się niemożliwe, kończy się pozytywnym wyrokiem, a to co wydawało się zależne tylko od ludzkiego chcenia, kończy się przegraną, bo zabrakło dobrej woli. Pacjent, który nie chce dać sobie pomóc, jest gorszy od tego, który nie potrafi tego zrobić, a chce. Kiedy myślę o sprawach, które wręcz wydawały się stuprocentowo wygrane, a zakończyły się fiaskiem, bo górę wzięła ludzka zawziętość i zasada „nieważne co i jak, ale ja mu/jej pokażę”, to na myśl przychodzi mi często powtarzany cytat mojego kolegi: „na świecie są dwie nieskończone rzeczy – Boże Miłosierdzie i ludzka głupota”. Zgadnijcie, która z tych rzeczywistości odnosi się do postawy „nie-chcenia”? „W tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz” – „chciało naraz”, a nie „mogło naraz” – o to chodziło poecie i o dziwo – o to samo chodzi w procesach o nieważność małżeństwa.

Może i to Cię zainteresuje...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *