Z grubej rury – po dwóch przegranych

https://suprema-lex.com.pl/wp-content/uploads/2017/05/pobrane.jpg

Kilka tygodni temu zadzwonił telefon, po drugiej stronie wystraszony, cichy, łamiący się głos kobiety. Płacz. Milczę, daję czas na wypłakanie się. Zanim usłyszałem kolejne słowa przez głowę przebiegła mi – pojawiająca się natychmiast w takich chwilach – myśl: „kobieta przegrała proces”. Nie myliłem się. Lata doświadczeń i praktyki w tej pracy rzadko pozwalają na błędną diagnozę. Z tym, że w tym przypadku chodziło o dwa przegrane procesy, pierwszoinstancyjny i apelacyjny, i to oba przy „pomocy” „wybitego adwokata-kanonisty”. Widać do kobiety dopiero po otrzymaniu drugiego negatywnego wyroku dotarło, w jak tragicznej znajduje się sytuacji. Poprzez słowo „dotarło” należy rozumieć, iż to adwokat – dopiero na tym etapie –  dał jej do zrozumienia, że dalsze prowadzenie sprawy jest już niemożliwe z tego samego tytułu i w ogóle należy się pogodzić z przegraną, i że to – najkrócej rzecz ujmując – koniec. Kilka dni później spotykamy się na konsultacji, pijemy kawę, przeglądam akta sprawy. Tym razem to kobieta jest w lepszym nastroju, a mi z każdą kartą akt włos jeży się na głowie i skóra cierpnie. Nie wiem co powiedzieć czytając to, co wypisywał adwokat w procesie i w jaki sposób pomagał (a raczej nie pomagał) w sprawie. Nic nie mówię, brakuje mi słów… Pytam jeszcze raz klientkę, co powiedział adwokat po przegranym procesie? Adwokat z grubej rury wypalił mi: „ja swoje zadanie adwokata wypełniłem sumiennie. To koniec. Po dwóch przegranych procesach już nic się nie da zrobić”. Mimo, że studiowaliśmy to samo prawo kanoniczne wiem, że są jeszcze trzy możliwe drogi ratunku. Po tygodniu siedzenia nad aktami sprawy proponuję jedną z tych trzech – NCP. Wiem, że nie będzie łatwo. Nie czaruję klientki sztucznymi frazesami dając fałszywą nadzieję. Informuję, że czeka nas ciężka, długa droga, tłumaczę, że naprawienie błędów z poprzednich procesów jest praktycznie niemożliwe, pytam czy z tym bagażem doświadczeń, klientka decyduje się na dalsze prowadzenie sprawy… I zaczynamy działać.

Może i to Cię zainteresuje...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *